Biała buła – najgorsze co możesz zjeść?

utworzone przez | 0 komentarzy

NIE, NIE, NIE, NIE. Dziękuję, to koniec wpisu. Mam nadzieję, że Wam się podobał 😉

.

.

.

.

A tak na serio to wiem, o co chodzi z napastowaniem białych buł. Po tym tekście Ty też będziecie wiedzieć, chociaż zapewne już teraz to wiesz. A pod słowami „biała buła” mam na myśli, tak naprawdę każde białe pieczywo. Przyjęło się w świecie, że białe pieczywo jest „fuj”, bez względu na wszystko. Złe i koniec. Nie można go jeść.

Ale wyobrażasz sobie, żebym ja to komuś kiedyś powiedziała? No nie bardzo… I mam nadzieję, że żaden dietetyk też tak nikomu nie powie.

Dobra, osobie z celiakią czy alergią na pszenicę czy inną chorobą- pewnie tak, ale zdrowej osobie…? No nie.

(serio, nie wiem czemu taka kanapka ma być od razu zła i bezwartościowa)

.

BIAŁA BUŁA NA CENZUROWANYM

Biała buła musi znosić tyle ataków, ponieważ jest produktem bardzo mocno oczyszczonym z błonnika pokarmowego, a co za tym idzie z dużej części witamin i składników mineralnych, które występują w zbożach. No i spoko, z dietetycznego punktu widzenia to rzeczywiście nie za dobrze… Ale jeśli przyjrzysz się bliżej emocjom, myślom i po prostu wszystkim uczuciom, które mogą Ci towarzyszyć podczas jedzenia ów białej buły to już można inaczej do tego podejść. Bo jeśli masz ciarki na skórze jeśli tylko myślicie o tym „chrupnięciu” idealnie wypieczonej skórki kajzerki, to czemu by jej nie zjeść do diaska!? Po co się katować?

NIC CI SIĘ NIE STANIE!

Zwłaszcza, że jednak większość z Was, jak zakładam, odżywia się całkiem okej… nie jecie syfów na co dzień, więc tym bardziej 1 buła nie zrobi krzywdy.

ALE (zawsze musi być, co nie?) jeśli dopiero budujecie zdrowe nawyki i chcecie po tym artykule mieć czyste rączki „bo przecież dietetyczka pozwoliła jeść białe pieczywo”, to nie o to tu chodzi.

Niestety, ale w diecie przeciętnego Polaka wciąż jest za mało błonnika pokarmowego

…gdyż je na co dzień ziemniaki, biały ryż, makarony i chleb baltonowski, co w połączeniu ze znikomą konsumpcją warzyw daje mniej niż 15 g błonnika na dzień. Zalecenia mówią o co najmniej 25 g błonnika (ja jadłam go ok 60g/ dziennie). No i wtedy faktycznie pieczywko razowe będzie bardzo wskazane. Chociaż znowu… Jak nawet taka osoba zje białą bułę raz na tydzień to stanie się coś złego?

NIE!

Co innego osoby z zaburzeniami gospodarki węglowodanowej (cukrzyca) czy insulinoopornością. Zamiast białego powinny pochylić się nad razowym, a to z tego powodu, że białe jest jak już wiemy, oczyszczone, a więc po strawieniu węglowodany z buły szybko się wchłaniają. A to powoduje baaaardzo gwałtowny wzrost poziomu cukru we krwi (i insuliny), co będzie się przekładać na wyniki dietoterapią i leczenia. Jeśli jesteś taką osobą, to sorry, ale wybieraj na co dzień razowe i graham. Tutaj nie ma bata.

[EDIT: Jedyny bat jaki widzę, to choroby jelit i przewodu pokarmowego, kiedy faktycznie nie toleruje się razowych produktów. Wtedy trzeba działać inaczej.]

A CO, JEŚLI NIE LUBISZ RAZOWCÓW?

Znam też osoby, które jedzą zdrowo na co dzień (warzywa i te inne sprawy- kumasz?), ale na co dzień wybierają białą bułę, bo po prostu nie lubią razowców. [pozdrawiam moją siostrę!]. Można? Można! Dopóki czujesz się dobrze, posiłki sycą Cię na długo, nie masz nadwagi, chorób, a poza białą bułą jesz kasze, brązowy ryż, wiele warzyw i owoców, to naprawdę nie widzę problemu. Jestem na 99% pewna, że jakbym przeliczyła tym osobom dzienniczki żywieniowe to i tak wyszło by sporo błonnika, witamin i składników mineralnych.

Co więcej białe pieczywo jest w niektórych sytuacjach nawet zalecane. Ale wchodzę tutaj już na dietetykę kliniczną, jeśli Cię to nie interesuje to przejdź do następnego akapitu. Otóż dieta lekkostrawna, czyli taka, którą stosuje się między innymi w przeróżnych zapaleniach jelit, żołądka, po operacjach itp. jest takim przykładem. Nie wyobrażam sobie, żeby osoby, których jelita (żołądek, wątroba) ledwie co ruszyły zostały napchane dużą ilości błonnika! To będzie bolało i może być niebezpieczne! Może mniej osób wie, że przy anemii zalecenia też mówią, że warto ograniczyć błonnik, bo utrudnia on wchłanianie wielu składników odżywczych, w tym żelaza. Ale żebyśmy się dobrze zrozumieli… Jeśli nie masz wartościowej diety przy anemii (bogatej we wszystkie zdrowe rzeczy- na bank wiesz co jest zdrowe) to nie zasłaniaj się jedzeniem białej buły, bo anemia. Najprawdopodobniej nic Ci to nie da, bo na dodatek razowe pieczywo też jest pewnym źródłem żelaza. Ale w sytuacji, kiedy już jesz zdrowo, a nadal bujasz się z niskim żelazem (lub ferrytyną) to faktycznie można spróbować z białym pieczywem. Może właśnie w taki sposób ruszysz do przodu.

Z własnego przykładu mogą powiedzieć, że obecnie jestem na etapie zmniejszania ilości błonnika pokarmowego ze względu na:

1. Anemię, z którą walczę od jakiś 3 lat. (o anemii i diecie więcej tutaj: [klik].

2. Jelito drażliwe- dopiero zaprzestanie jedzenia razowych produktów dało mi ulgę w nieustających wzdęciach, bulach brzucha i ogólnym dyskomforcie.

NIE BOJĘ SIĘ BIAŁYCH BUŁ!

Ja, jako dietetyczka, nie boję się białych buł i teraz wybieram właśnie takie pieczywo. Lubię je. HEJ! Też jestem człowiekiem, chyba wolno mi jeść co chce? Zwłaszcza, że co po niektórzy, widzą moje życie na co dzień w mediach społecznościowych… W skrócie: jestem aktywna i jem okej. Biała buła mi nie straszna.

TAKI ZE MNIE PRZYKŁAD?

Może mam być jakimś przykładem… no ale według mnie jestem! Pokazuję, że zdrowe życie to nie tylko to co wpisane w kanon zdrowej żywności, ale też to na co najzwyczajniej w świecie mamy ochotę i co pozwala nam zachować „czystą głowę”, albo co sprawia, że czujemy się lepiej (jak np. białe pieczywo u mnie).

Bardzo mnie smuci to, że moja kochana biała buła często obrywa i jest uważana za najgorsze zło na talerzu. Śmiesznie, że mogą też tak uważać osoby, które jedzą głównie boczek i parówki na śniadanie, drożdżówkę na II śniadanie i chińczyka na obiad oraz pudło lodów na kolacje. Tak, masz rację, to zdecydowanie lepsze wybory niż białe pieczywo.

ZAWRZYJMY UKŁAD

Mam do Ciebie przekaz… Jeśli jesteś osobą podobną do mnie, starasz się ruszać i jeść zdrowo, a przy tym uwielbiasz białe buły, to pozwól sobie na nie! (chociaż od czasu do czasu). To nic złego. Obiecuję, że nie przytyjesz od niej, ani nic złego się nie stanie. Mamy układ?

Trochę się rozpisałam 😊 to ciekawe ile można pisać o białej bule. Ale jest to temat tak mi bliski, że miałam ochotę go tutaj wylać. A Ty najwyraźniej miałeś bądź miałaś ochotę to przeczytać. FAJNIE!

Możesz mi napisać w komentarzu czy się ze mną zgadzasz, a jeszcze lepiej jak podzielisz się tym tekstem ze znajomymi.

A ja tymczasem się żegnam i życzę urozmaiconego dietowania! – Kasia

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.