Najlepszy detoks

utworzone przez | lt. 2, 2021 | Bez kategorii | 0 komentarzy

NAJLEPSZY DETOKS

O taaak, wiem, że tytuł Ci się podoba. Ale znając mnie, pewnie węszysz już podstęp… i słusznie. Wcale nie będę tutaj reklamować i „sprzedawać” nowej rewolucyjnej metody na detoks. Oczywiście na detoks w standardowym dla internetu tego słowa znaczeniu, czyli jakieś dziwne suplementy, picie soczków, diety „oczyszczające”, diety bardzo nisko kaloryczne, głodówki, lewatywy (sic!)…

FIZJOLOGICZNY DETOKS

O co chodzi z detoksem? Otóż można powiedzieć, że detoks zachodzi w naszych ciałach nieustannie. Cały czas, dzień w dzień. Z fizjologicznego punktu widzenia detoks to usuwanie zbędnych metabolitów i potencjalnie niebezpiecznych substancji. Dzieje się to najczęściej na drodze takich podstaw jak siusianie, pocenie się i robienie kupy. Tak, tylko to Ci potrzebne, żeby tak naprawdę zadbać o detoks. Pewnie już się domyślasz, ale za detoks w głównej mierze odpowiadają nerki i wątroba. To one kierują co i jak musi zostać usunięte. Wspieranie tych podstawowych procesów będzie równocześnie wspierało twój detoks (o tym jak wspierać napisałam dalej).

Jeśli natomiast zatrułaś się metalami ciężkimi, tj. kadr, ołów, rtęć lub alkoholem, narkotykami, to musisz mi uwierzyć, że wypicie przez kilka dni soczków to zły pomysł. W takich przypadkach konieczna jest pomoc lekarzy na oddziałach szpitalnych. I to prędko!

CZY INTERNETOWE DETOKSY MAJĄ SENS?

Jeśli wiesz już, co tam naprawdę oznacza słowo detoks dla naszego organizmu, to pewnie już wiesz, że to, co proponują producenci lub sprzedawcy tych wszystkich „śmiesznych” rzeczy i programów to bubel. Głodzenie się, picie soczków, czy koktajli na pewno nie spowoduje, że procesy detoksyfikacji będą bardziej efektywne.

A poza tym, czy ktoś kiedyś widział, żeby producent takich rewolucyjnych metod detoksowych powiedział z jakich konkretnych substancji będzie Cię oczyszczał (oprócz rzucania słowami: „z metali ciężkich…”)? Albo chociaż jakie konkretne składniki danego specyfiku (lub diety) mają pomóc w wydalaniu toksyn? Bo wiesz, żeby pozbyć się danej toksyny czy metabolitu są specjalne procedury i odtrutki. Najczęściej takie medyczne postępowanie jest specyficzne, co oznacza, że jedna odtrutka zadziała tylko w wyniku zatrucia jedną konkretną substancją. A to jaki lek zastosować to już kwestia lekarzy, a nie internetu.

Używanie słowa DETOKS w internecie, to chwyt marketingowy. Dodatkowo wyjątkowo paskudny. Nie ma to nic wspólnego ze zdrowiem. Jak czytam, że coś ,,odkwasza” czy ,,oczyszcza z toksyn” to szybciutko zamykam tę stronę. Polecam to samo.

JAK WSPIERAĆ NATURALNY DETOKS?

Czy zatem możesz coś zrobić, żeby wspomóc Twój organizm w walce z niechcianymi metabolitami i toksynami?

Zdecydowanie możesz!

1. Jak wspomniałam wcześniej – siusianie to jeden z najlepszych sposobów usuwania metabolitów. Dlatego pomóż organizmowi i pij dużo wody. Siusianie co 1-1,5 godziny to norma. Kolor moczu najlepiej Ci powie, jak bardzo jesteś nawodniona. Mocz powinien być prawie przezroczysty, słomkowy. Tylko poranne siku może być ciemne. Tutaj pisałam więcej o nawodnieniu i o wodzie [klik].

2. Teraz zajmiemy się „dwójką”. Z kałem również może być wydalane wiele związków. Dlatego zapach i wygląd kupy może się różnić w zależności od tego co tam się działo w Twoim życiu dzień wcześniej (np. „kac kupa”).

Stan jelit ma również decydujące znaczenie. Pewnie wiesz, ale w jelitach mieszka naprawdę dużo bakterii, które razem tworzą tzw. mikrobiom – super organizm. Ma on ogromną rolę w neutralizowaniu toksyn, a każde zachwianie równowagi w bakteriach może skutkować większym obciążeniem organizmu niechcianymi metabolitami. Jeśli masz przewlekłe wzdęcia, zaparcia, biegunki – naprawdę warto się temu bliżej przyjrzeć (tutaj pisałam więcej o zaparciach [klik]). Błona śluzowa jelit też jest bardzo istotna! Jeśli śluzówka nie będzie prawidłowo odżywiona i prawidłowo nawodniona, może dochodzić do zwrotnego wchłaniania metabolitów, które chcieliśmy usunąć. Ogólnie mówiąc: dysbiozy bakteryjne, to gorsze samopoczucie i słabsze działanie organizmu.

3. Dbaj o procesy w wątrobie. To podstawa podstaw. Jak to zrobić? Chyba Cię nie zdziwię, ale po prostu zdrową i pełnowartościową dietą. Mało medialnie, co? Ale taka prawda… Jeśli to Ci nie wystarczy:

  • Zwróć uwagę, aby jeść pełnowartościowo (niedobory obciążają mocno wątrobę; tutaj o pełnowartościowości posiłków: [klik]),
  • Jedz różnorodnie (nie zamykaj się tylko na kanapki z szynką – do kanapek nic nie mam, ale większa różnorodność na talerzu, tym więcej składników odżywczych),
  • Unikaj smażeniny (szczególnie na głębokim tłuszczu i w panierkach).
  • Jedz dużo warzyw i owoców. Wiem, że to frazes, ale naprawdę bardzo, bardzo ważny. 400 g warzyw dziennie to minimum. Owoce dobrze jest jeść w ilości co najmniej 150-200 g dziennie.
  • Przestaw się na razowe produkty (mają dużo błonnika, który będzie sprzyjał wydalaniu metabolitów z kałem, więcej tutaj: [klik]).
  • Dokładnie myj warzywa i owoce przed zjedzeniem (również te w skórce, przed obraniem).
  • Kupuj jak najbardziej naturalne produkty, jeśli możesz sobie pozwolić również oznaczone jako „eco” (ale „zwykłe” warzywa i owoce też będą spoko),
  • Jeśli masz nadwagę lub otyłość jest duża szansa, że masz odtłuszczoną wątrobę. To też może ją dodatkowo obciążać.
  • Nadmiar fruktozy może prowadzić do niealkoholowego stłuszczenia wątroby, unikaj słodyczy, syropu glukozowo – fruktozowego, napojów. Owoców się nie bój, bo jedząc ich normalne ilości, nie ma szans na zagrożenie ze strony fruktozy, zwłaszcza, że owoce to też antyoksydanty i błonnik. Więcej o owcach i fruktozie znajdziesz w tym teście: [klik].
  • Zadbaj szczególnie o żelazo, magnez, selen, wapń, miedź oraz witaminy A, B12, C i E. Ich niedobory szczególnie utrudniają pracę wątroby.
  • Pij ziółka. Tak naprawdę każde są dobre, bo dostarczają przeciwutleniaczy. Szczególnie na wątrobę dobre działanie mają: dziurawiec, mięta, ostropest, mniszek lekarski, liście i korzenie karczocha.

4. Antyoksydanty! Muszę tutaj o nich wspomnieć oddzielnie… Neutralizowanie zbędnych metabolitów, to bardzo wymagające procesy i na ich drodze powstaje dużo tzw. wolnych rodników. Są to takie cząstki, które mogę niszczyć struktury komórkowe, a nawet DNA prowadząc do mutacji. Więc polecam Ci jeść na co dzień kilka porcji dobrych źródeł antyoksydantów. Będą to kolorowe warzywa i owoce (o ich polifenolach, czyli głównych przeciwutleniaczach pisałam tutaj: [klik]), kakao i czekolada gorzka, kurkumina z kurkumy lub suplementów, jeśli zależy Ci na konkretnym jej działaniu (o kurkuminie tutaj: [klik]), oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia, orzechy, ziarna, pełne zboża, zioła świeże i suszone – świetne źródło!, imbir, czosnek, cebula, kawa i zielona herbata (o kawie tutaj [klik], wiesz, że wcale nie odwadnia, więcej w podlinkowanym tekście). Słowem, po prostu zdrowa dieta.

5. Jedz odpowiednio dużo! Głodzenie się i niedojadanie na co dzień zwiększa ryzyko gromadzenia metabolitów. Usuwanie niechcianych substancji to procesy bardzo energochłonne. A skąd bierzesz energię? Z jedzenia. Dlatego głodówki, niemądre posty, picie soczków (przez to, że to bardzo mało kalorii), może nawet przynieść więcej szkody. Już nie mówię o niedoborach, których możesz się nabawić.

6. Ruszaj się! Aktywność fizyczna powoduje pocenie się, a poza tym po prostu jest zdrowa. Podczas aktywności organizm uczy się reagować na sytuacje stresowe. Bo aktywność fizyczna też powoduje wytwarzanie większych ilości wolnych rodników. To dobry bodziec.

7. ŚPIJ! Na litość boską… sen! To w trakcie snu zachodzi większość procesów. Bez tego – ani rusz. 7-9 godzin to dobra ilość snu dla osoby dorosłej. Od tego w ogóle zacznij, jeśli chcesz prawdziwego detoksu.

NIEBEZPIECZEŃSTWA INTERNETOWYCH DETOKSÓW:

1. Z powodu niskiej kaloryczności (najczęściej) są niebezpieczne dla prawidłowych relacji z jedzeniem. Cały czas myślisz o jedzeniu, bo jesteś głodna. Najczęściej pojawia się moment kompulsywnego objadania (np. w momencie jak kończysz taką fantastyczną dietkę albo jak nadarzy się jakaś okazji typu urodziny).

2. Bardzo niedoborowe w kluczowe składniki odżywcze, tj. żelazo, magnez, wapń, witaminy B12, E i inne.

3. Najczęściej nie dostarczają białka, więc bardzo zaburzają regeneracje i uwaga, detoksykacje! Pamiętaj, że enzymy (np. te uczestniczące w detoksykacji) to białka.

4. Dostarczają bardzo mało tłuszczu (jeśli w ogóle). A co za tym idzie cierpi na tym skóra, jelita i w ogóle cały organizm, bo tłuszcze są ważne. Tłuszcze to też omega-3 jako fundament prawidłowej pracy organizmu. To one w głównej mierze warunkują przeciwzapalnym typ diety. Już nie wspomnę o wchłanianiu witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (A,D,E,K), które leży i kwiczy bez tłuszczu w diecie.

5. Obniżają Twój nastrój i jesteś cały czas zmęczona… nic dziwnego, bo przecież nie jesz tyle, ile powinnaś (tutaj więcej o zmęczeniu: [klik]).

6. Są najczęściej monotonne. Masz kilka przepisów, albo kilka gotowych soczków / koktajli. Szybko się nudzi i frustruje.

7. Takie detoksy i głodówki to prosta droga do zaburzeń hormonalnych. Oczywiście kilka dni małej ilości kcal może jeszcze nie wpłynie tak mocno na twój cykl (może miesiączka Ci się spóźni), ale już kilka tygodni – z całą pewnością. Więcej o wpływie kalorii na hormony pisałam tutaj: [klik]. Obrywa też Twoja tarczyca, która „nie lubi” niskich kalorii i niskich węglowodanów. Więcej o diecie dla tarczycy tutaj: [klik].

8. Soczki i inne kuracje są często bardzo ubogie w błonnik, co prowadzi do zaparć i wtórnego wchłaniania metabolitów w jelitach. U niektórych mogą się pojawić biegunki, co również nie jest korzystne i wcale to nie jest „dowód na to, że organizm się oczyszcza”. Biegunki bardzo zaburzają mikrobiom jelitowy i szybko prowadzą do odwodnienia.

9. Na skutek niedoborów – włosy będą wypadać, a paznokcie się łamać. Skóra też może się pogorszyć.

10. Może być tak, że przytyjesz od nich! Będąc na tak niedoborowych dietach – tracisz masę ciała, a wraz z nią beztłuszczową masę. Potem następuje efekt jojo i wraca już sama tkanka tłuszczowa, nie mięśnie. Efekt: obniża się Twoja podstawowa przemiana metaboliczna i razem z nią zapotrzebowanie kaloryczne. Jest też kwestia adaptacji metabolicznych. Twój organizm robi wszystko, żeby przetrwać i obniża wydatki energetyczne. O adaptacjach mówiłam więcej w moim podcaście [klik].

11. Lewatywy sieją pogrom w jelitach i mikrobiomie jelitowym. Nie będę się bardziej rozpisywać na tym puncie, bo to po prostu złe.

ALE MI POMOGŁO!

Często słyszę i widzę komentarze w internecie: „ALE MI POMOGŁO!”. I jak najbardziej to rozumiem, bo jest grupa osób, która po „detoksach” będzie się czułą lepiej. Dlaczego?

Powodem może być silne przekonanie danej osoby, że robi coś dla siebie, coś „dobrego”. Że w końcu się za siebie wzięła. I takie nastawienie może pomagać (pssst, dobre nastawienie to również klucz do „zwykłej i nudnej” diety). Kolejną przyczyną może być zmniejszenie spożycia przetworzonej żywności (typu: słodycze, fast- foody) i zwiększenie spożycia warzyw i owoców. No i picie wody – bo takie detoksy faktycznie często do tego zachęcają. Takie modyfikacje mogą przynieść czasową poprawę samopoczucia. Ale na pewno nie długoterminową.

PODSUMOWANIE

Temat detoksów jest naprawdę bardzo szeroki i trudny. Mam wrażenie, że cały czas poszukuje się tych „magicznych sposobów” na zdrowie, które nie istnieją. Nie ma drogi na skróty, a „oczyszczanie się”, jak już pewnie widzisz, to nic dobrego i nie ma sensu.

Ze względu na bardzo dużo negatywnych konsekwencji takiego typu „diet” smuci mnie bardzo jak widzę na różnych forach polecanie takich metod. Zwłaszcza uderza mnie polecanie głodówek i detoksów kobietom w ciąży, planujących ciąże lub kobietom z problemami hormonalnymi… Bo efekt najprawdopodobniej będzie odwrotny do oczekiwanego, a zamiast sobie pomóc, można sobie mocno zaszkodzić.

Główny problem internetowych detoksów – świetny marketing i obiecywanie cudów! Naprawdę marketingu to zazdroszczę. Przecież reklamy takich rewelacji są wszędzie… Zobacz ile kasy za tym idzie. A wiesz co to oznacza? Że ludzie w to kupują. Smutne. A nie wiem czy wiesz, ale taki dwutygodniowy detoks może kosztować niezłą sumkę – 700-800 zł. To taka „norma”.

No cóż, mam nadzieję, że po moim dzisiejszym wywodzie daleko Ci od takich pomysłów. Proszę, jeśli możesz udostępnij link do tego artykułu na Facebooku, Instagramie lub chociaż wyślij do swoich znajomych. Uratujmy komuś wspólnie zdrowie!

No i dziękuję, że jesteś aż tutaj. Wiem, że teksu było dużo.

Pa!

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *