logo
logo

3 najgorsze mity dietetyczne

3 najgorsze mity dietetyczne

3 najgorsze mity dietetyczne

„Psssst… Choć powiem Ci co przeczytałam ostatnio w internecie!”

„Słyszałaś co mówił Tomek?”

„Czytałaś ostatni artykuł na portalu…?”

Tak się zaczyna historia naprawdę wielu mitów związanych z jedzeniem i zdrowiem. Niestety portale typu wp korzystają z tego, bo takie „nowinki” bardzo szybko się niosą i klikacie w nie (tak, tak, wiem, że klikacie).

W poniższym artykule przedstawię Ci jakich mitów ja nie lubię najbardziej. Co mnie naprawdę zastanawia to fakt, że one cały czas krążą i mają się dobrze. Ale nie przejmuję się tym – jest to dla mnie po prostu informacja, że jest jeszcze wiele do zrobienia i dużo świata do zbawienia <3

Oczywiście jest to moja subiektywna lista, a mitów znajdzie się jeszcze więcej… może kiedyś napiszę o większej ich ilości. Bo to nie może tak być, ze cały czas się w nie wierzy.

1. IM MNIEJ JESZ, TYM LEPIEJ.

To będę pisać do znudzenia. Życie to nie konkurs na to, kto zje mniej kalorii. Jedzenie zbyt małej ilości kalorii, czy to przy odchudzaniu czy to tak normalnie – na co dzień, nie niesie za sobą żadnych dobrych rzeczy.

Jedząc za mało, najzwyczajniej w świecie, nie dostarczasz odpowiedniej ilości witamin i składników mineralnych. Mniej kalorii = mniej wartości. To po pierwsze. A przecież wiadomo, że bez witamin, składników mineralnych i innych związków nie są możliwe reakcji w naszym organizmie.

Dla przykładu mogę podać selen, który występuje w dużej ilości w pestkach dyni, rybach, mięsie, jajkach, orzechach brazylijskich, pełnoziarnistych produktach zbożowych. Selen jest niezbędnym pierwiastkiem chociażby dla tarczycy, bo stanowi główny składnik tzw. peroksydazy glutationowej, czyli enzymu, który chroni tarczycę (oraz inne tkanki) przed niszczącym działaniem nadtlenku wodoru (który jest tzw. wolnym rodnikiem). Bez selenu nie ma peroksydazy i tarczyca naprawdę mocno obrywa, co może doprowadzić nawet do choroby autoimmunizacyjnej tego narządu [1]. TAK. Jest aż tak poważnie.

To jako jedna porcja? Proszę bardzo!

Poza tym nie dojadając możesz nabawić się problemów z jelitami (enterocyty i kolonocyty, czyli komórki jelita cienkiego i grubego są bardzo wrażliwe na niedobory kalorii), problemów hormonalnych (np. zmniejszonego poziomu progesteronu i estrogenów, zaburzeń erekcji), rozdrażnienia, senności, problemów ze snem itp., itd… naprawdę jest tego dużo.

Jedząc za mało głodzisz swój organizm i wprowadzasz go w stan stresu (a jak stres to i kortyzol, który dodatkowo komplikuje sprawę). Przez to, Twój organizm nie ma nawet energii na swoje podstawowe funkcje (mój kalkulator kalorii tutaj: [klik]). A Twoje ciało chce żyć i przetrwać, więc dostosowuje się do zmniejszonej podaży energii i obniża przemianę materii. Ty, w efekcie takiego działania, zaczynasz przysypiać w każdej możliwej sytuacji, nic Ci się nie chce, a włosy lecą Ci garściami. Brzmi znajomo?

Ogólnie temat jedzenia zbyt małej ilości kalorii jest dla mnie naprawdę bardzo ważny, dlatego napisałam e-booka dla kobiet o kaloriach: ,,Kobieto, pokochaj kalorie!“. Jest to kompendium wiedzy o kaloriach w kontekście zdrowia kobiet. E-booka, jak i więcej informacji o nim znajdziesz tutaj: [klik].

Na ten moment możesz przeczytać mój artykuł o wdzięcznym tytule: „Czemu trzeba jeść odpowiednio dużo?”. Znajdziesz go tutaj: [klik].

Tutaj porzucam artykuł o wpływie kalorii na zdrowie hormonalne kobiet: [klik].

2. ZIEMNIAKI TUCZĄ I MAJĄ DUŻO WITAMINY C.

Niestety, ale nadal słyszę, że „od ziemniaków się tyje”, albo z drugiej strony „ziemniaki mają dużo witaminy C”.

Zostawcie te biedne ziemniaki w spokoju…

Ale po kolei… Otóż okazuje się, że ziemniaki w 100 g mają zaledwie 70 kcal! W porównaniu dodam, że najzdrowsza kasza na świecie - kasza gryczana, ma ich ok. 336 kcal/100 g. Więc to tylko dodatki, np. masło, oliwa, tłuszcz z patelni zmieniają nam ziemniaki w małą bombę kaloryczną.

Co do witaminy C, to 100 g ziemniaków ma jej ok. 14 mg. To niewiele. Więcej ma jej już chociażby pomidor (20 mg/100 g) lub szpinak (68 mg/100 g). ALE (bo przecież zawsze jest) z tego powodu, że Polacy lubią ziemniaki i jedzą ich sporo to ziemniaki pozostają DOBRYM ŹRÓDŁEM tej witaminy. Załóżmy, że jesz 3 ziemniaki na obiad, które ważą 300 g. Z takiej porcji witaminy C robi nam się już 42 mg, a to już stanowi ok. 55% zapotrzebowania kobiety i 47% zapotrzebowania mężczyzny na tę witaminę [2]. To już niezły wynik.

Pamiętajcie, że w zdrowym żywieniu na pewno znajdzie się miejsce na ziemniaki, zwłaszcza jeśli je lubisz. Ja je uwielbiam i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Co więcej, nawet osoby na insulinooporność, cukrzycę i inne choroby metaboliczne mogą sobie pozwolić na ziemniaki. Więcej o diecie w insulinooporności pisałam tutaj: [klik]. Jeśli występują już jakieś choroby zwróciłabym szczególną uwagę na pełnowartościowość posiłków [klik].

3. KAWA WYPŁUKUJE MAGNEZ.

Jest to chyba najczęściej powielany mit na temat kawy… Mało tego, na studiach też słyszałam od prowadzących to, że picie kawy wypłukuje magnez (pozdrawiam studia!). Dopiero kilka lat temu dowiedziałam się, że jest inaczej. Dzisiaj i Wy się o tym dowiecie. Podziękowania proszę kierować na mojego maila (żarcik).

Ale na początek… kofeina zawarta w kawie faktycznie powoduje wypłukiwanie magnezu… Okazuje się, że wypicie około 300 mg kofeiny (czyli mniej więcej tyle ile występuje w 2-3 filiżankach mocnej kawy) będzie skutkowało stratą ok. 4 mg magnezu [3]. Szach - mat dietetyku! Czyli jednak wypłukuje!

ALE, ALE! Kawa to przecież nie tylko kofeina…

Okazuje się, że 1 espresso jest ŹRÓDŁEM ok. 24 mg magnezu [4], więc wypicie wspomnianych wyżej 2-3 filiżanek to zastrzyk ok. 48-72 mg magnezu dla naszego organizmu przy stracie 4 mg!

Badania pokazują, że picie kawy nie wpływa na obniżenie stężenia magnezu w krwi, a nawet je podnosi. [5]

Jeśli interesuje Cię temat kawy zapraszam do artykułu, w którym omawiam jej korzyści [klik]. Każdy smakosz kawy powinien przeczytać. Słyszałam, że Marysia nie przeczytała i kawa przestała jej smakować. Nie ma co ryzykować.

Sami widzicie, że obawy o magnez po wypiciu kawy są niezasadne. Zamiast martwić się o to, że kawa wypłuka cały magnez z Twojego organizmu ciesz się jej aromatem i smakiem, zjedz kaszę gryczaną na obiad, wybieraj pieczywo pełnoziarniste, jedz orzechy, nasiona oraz strączki, które również są jego źródłem.


PODSUMOWANIE

Dzisiaj to tyle. Muszę przyznać, że się trochę wyżyłam i mi lepiej. No co… Dla siebie też prowadzę tego bloga, ale tak czy siak, jest mi miło, że to czytasz.

Pamiętaj, żeby za każdym razem jak usłyszysz, któryś mit z listy powyżej, przesłać link do tego artykułu osobie, która rozpowszechnia takie głupoty. To Twój obowiązek. Razem na pewno uda nam się opanować sytuacje w internecie i sprawić, żeby był lepszym miejscem (ta… to poleciałam teraz).

A tymczasem się żegnam i życzę urozmaiconego dietowania- Kasia.


Źródła, z których korzystałam:

[1] J. Luty, E. Bryl. Choroba Hashimoto — aspekt genetyczny i środowiskowy. Forum Medycyny Rodzinnej 2017, vol 11, no 1, 1–6.

[2] M. Jarosz. „Normy żywienia dla populacji Polski”. IŻŻ, 2017.

[3] Effect of caffeine on circadian excretion of urinary calcium and magnesium.

[4] Baza USDA:

https://ndb.nal.usda.gov/ndb/foods/show/14210?fgcd=&manu=&format=&count=&max=25&offset=&sort=default&order=asc&qlookup=14210&ds=&qt=&qp=&qa=&qn=&q=&ing=

[5] M. Saito, T. Nemoto, S. Tobimatsu. Coffee Consumption and Cystatin-C-Based Estimated Glomerular Filtration Rates in Healthy Young Adults: Results of a Clinical Trial. J Nutr Metab. 2011;2011:146865. doi: 10.1155/2011/146865. Epub 2011 Jun 16.

comments powered by Disqus