Z pamiętnika dietetyka #1. Co robi dietetyk podczas pandemii

utworzone przez | 0 komentarzy

Dzisiaj mam dla Ciebie pierwszą odsłonę nowej serii u mnie na blogu.

„Z pamiętnika dietetyka” to format, który pozwoli mi pisać o sobie (wiem, że niektórzy mogą tego nie lubić, ale luzik, nie obrażę się jeśli teraz przestaniesz czytać). Po prostu przetestuję takie pisanie i zobaczymy, czy będzie Wam się chciało to czytać.

Zaczynam! (uwaga, jeszcze masz chwilkę, żeby wyjść)

Wiecie co mnie wkurza w życiu?

Że jest takie nieprzewidywalne i zawsze znajdzie coś, czym Cię zaskoczy. Tak, piszę tu o pandemii, która podcięła skrzydła wielu osobom, zwłaszcza tym, które prowadzą swoje biznesy, w tym mnie. To naprawdę frustrujące, jak biznesik już zaczyna całkiem się kręcić, a dochody z miesiąca na miesiąc były coraz wyższe, a tu nagle BENG! „Nie będzie tak łatwo!” – powiedziało życie, no i co zrobisz? A szło mi naprawdę dobrze i miałam swój plan.

Musiałam szybko zweryfikować swoje priorytety. Otóż do tej pory znaczną część mojej pracy to były jadłospisy dla pacjentów. Codziennie coś tam pykałam. W poprzednim tygodniu jak starałam się przełożyć wizyty na online, tylko 2 osoby zdecydowały się na taką współpracę. Co oznacza dla mnie 1. Mniej jadłospisów 2. Mniej pieniędzy.

I o ile z punktu 1. Nawet się cieszę to punkt 2. jest dla mnie przykry. I chyba dla każdego by był (jest?). Nie chcę się tutaj żalić, bo nie jestem w najgorszej sytuacji… Wiem to. Mimo wszystko mogę pracować online, ale umówmy się… teraz ludzie mogą mieć większe problemy i inne potrzeby niż wsparcie dietetyka. W pełni to rozumiem. A poza tym mam męża, który bez problemu pracuje zdalnie, więc przynajmniej jego dochód będzie stały.

Ale zaraz, zaraz… cieszę się, że nie mam jadłospisów? Otóż tak… może być to dla Ciebie szok, ale jadłospisy to najmniej lubiana przeze mnie część mojej pracy. ALE TO NIE OZNACZA, ŻE ICH NIE LUBIĘ! Lubię. I to właśnie jadłospisy dają mega satysfakcję jak udaje się je fajnie zbilansować i wszystko co musi być, jest. To bardzo super! Ale wyobraź sobie, że każdy jadłospis to 2,5-X (3,4 nieraz 5 i więcej) godzin klikania w programie. To po prostu nużące… Dlatego często robię np. kolacje wcześniej, a jako ostatni posiłek do wymyślenia zostawiam sobie coś, co jest dla mnie przyjemniejsze, np. II śniadania. Z kolacją zawsze mam problem, nawet we własnym życiu, a co dopiero w życiu innych. Więc ten czas, gdy jadłospisów jest mniej, troszkę od nich odpocznę. I to jest na plus. A trzeba szukać plusów, prawda?

Teraz zajmuję się tymi sprawami, które gdzieś tam mi umykały, na które nie miałam czasu w codzienności. Ale przede wszystkim tym, czego nie widzisz. Zajmuję się teraz głównie sprawami marketingu, reklamy, strategią działań i pracuję koncepcyjnie, tzn. myślę, nad moimi rozwojem online. Bo prawdą jest, że chciałabym, aby mój interesik był skalowalny. Skalowalny jest wtedy, jeśli zrobiony 1 raz produkt można sprzedawać, powielać wiele razy. Bo jak na razie 1 jadłospis robię dla 1 osoby…

Powoli klaruje mi się w głowie co będę chciała sprzedawać. I chodzi tu konkretnie o gotowe jadłospisy, e-booki, pdfy, listy i inne takie. Mam już coś tam gotowe, ale strona sprzedażowa i graficzna jeszcze leży. Stworzenie samych jadłospisów i tekstów to dla mnie łatwizna. Ale już wszystko pozostałe – kosmos. Dopiero w to wchodzę. W ogóle założenie sklepu to kolejne wydatki i kwestie prawne, na które na ten moment chyba nie jestem gotowa.

Odpowiadając bardziej szczegółowo na pytanie „Co robi dietetyk w czasie pandemii?” tak naprawdę wszystko! Pracuję codziennie, 7-8-10 godzin, zależy jak mi idzie i ile mi się chce. Nie ma tak, że nie ma jadłospisów i konsultacji, to nie ma działania. Jest, tylko na innych płaszczyznach. Mam też czas na naukę. Ostatnio przerabiam materiały z konferencji online „Diety roślinne- wady i zalety”. A w normalnych warunkach miałabym na to zapewne czas tylko w weekend, w sobotę (bo w niedzielę totalnie odpoczywam!).

Myślę, że takie podejście można przełożyć na inne zawody. Nie pracujesz? Trudno, wiadomo, będzie ciężko, ale zawsze możesz poświęcić ten czas na naukę, czytanie magazynów branżowych, rozwój strony marketingowej Twojego biznesu, kurs języka obcego… Zawsze możesz nadrobić filmy na moim Facebooku [klik] i teksty na blogu 😉 Spraw, żeby ten czas nie był zmarnowany! Leżenie całe dnie na kanapie przed TV, to dopiero leniuch.

(Jeśli nie radzisz sobie z sytuacją, wiele fundacji i organizacji oferuje bezpłatne konsultacje z psychologiem online – warto skorzystać. Wpisz w wyszukiwarkę, np. „bezpłatna konsultacja psychologiczna online”).

Tyle na dzisiaj! Koniecznie daj znać, czy w ogóle takie moje monologi są dla Ciebie ciekawe… bo oczywiście nie chcę Cię zanudzać. Po prostu pragnę uchylić rąbka tajemnicy, bo może zawód dietetyk jest dla niektórych zagadką, a sami dietetycy często są traktowani jako „nad-ludzie” albo osoby z kaloryferem na brzuchu. No i w ogóle, że to dziwacy żywiący się tylko jarmużem.

Może ta seria pozwoli Ci poznać mnie lepiej, a tym samym pokaże, że DIETETYK TO TEŻ CZŁOWIEK. A na tym naprawdę mocno mi zależy.

To co, zbijamy bezpieczną, pandemiczną pionę? Czyli pionę łokciem?

A tymczasem się żegnam i życzę urozmaiconego dietowania!- Kasia.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.