Żywieniowa checklista! 7 rzeczy o których dobrze pamiętać w świecie opanowanym przez koronawirusa.

utworzone przez | 0 komentarzy

Dzisiaj mam dla Was listę, która mam nadzieje, pozwoli Wam lepiej się zorganizować. O czym należy się starać pamiętać? Co kupić w sklepie? Jak do tego podejść? Oto moja checklista:

1. Do 3 głównych posiłków dołącz białko, tłuszcz i węglowodany.

Staraj się, żeby mimo wszystko posiłki były pełnowartościowe. Jeśli nie masz mięsa, zawsze możesz do sosu pomidorowego dorzucić ciecierzycę lub tuńczyka z puszki. Jeśli nie masz ryżu czy makaronu, zjedz obiad z pieczywem. Trzeba sobie jakoś radzić. Zawsze możesz zjeść mrożonkę warzywną posypaną fetą z pieczywem. To też spoko. Może nie jakoś super wykwintnie, ale smacznie i treściwie.

Tak baj de łej, powyżej widzicie 450 g warzyw! Sama się czasem dziwię, gdzie mi się to mieści…

Poniżej podam Wam główne źródła makroskładników, które możecie zamieniać między sobą. Nie wierzę, żeby kompletnie nic nie było w sklepach:

Białko:

mięso, nasiona roślin strączkowych (ciecierzyca, soczewica, fasola, groch, soja), tofu, tempeh (fermentowana soja), jajka, twaróg, mozzarella, feta, serek wiejski. Ostatecznie możecie też się zaopatrzyć w odżywkę białkową naturalną, którą można dodawać wszędzie, ale umówmy się, to już dość radykalny pomysł.

Tłuszcz:

masło, olej rzepakowy, oliwa z oliwek, olej kokosowy, orzechy, nasiona i pasty orzechowe z 100% orzechów. Z tym nie powinno być problemów, nie widziałam pustych półek z tymi artykułami. Przypominam, że tłuszcz jest niezwykle potrzebny na co dzień! Nie należy go eliminować.

Węglowodany:

płatki owsiane, makaron, ryż, ziemniaki, bataty, kasze, chleb, bułki. Jeśli nie masz, np. ryżu, zjedz co innego.

Oczywiście dorzuć do tego warzywa i owoce. Nie może ich zabraknąć, ale o nich jeszcze później.

Na Facebooku jest film o pełnowartościowości produktów. Wskakuj [klik] !

2. Miej warzywa marynowane, kiszonki, mrożonki.

Ja wiem, że najlepiej jeść warzywa świeże, ale teraz ma to mniejsze znaczenie. Po prostu staraj się, żeby spożywać te minimum 400 g warzyw, obojętnie jakich. Ważne, żeby były.

3. Nie kupuj przesadnych ilości produktów.

Nie martw się, jedzenia nie zabraknie. A Twoje absurdalnie wielkie zakupy mogą poskutkować tym, że reszta ludzi ruszy Twoim przykładem i tak oto mamy puste półki, na których powinien być papier toaletowy, ale nie wiedzieć czemu, wszyscy się na niego rzucili. Chodzi po prostu o to, żeby chodzić do sklepu jak najrzadziej. Ja np. zazwyczaj chodziłam na zakupy co drugi dzień. Teraz 1 raz na tydzień. Jeśli nawet będziesz musiała bądź musiał przejść ścisłą kwarantannę nie martw się, służby Ci pomogą. Na pewno nie będziesz głodować, a już na pewno nikt nie zostawi Cię samemu sobie.

4. Kup jakieś puszki typu: pomidory, fasola, ciecierzyca, tuńczyk.

To zawsze się przyda, nawet jeśli sytuacja się mocno uspokoi. Ale znowu: idź bardziej w ilości 2-3 puszki, a nie 10 kartonów.

5. Kup mrożone owoce.

To tak naprawę fajny produkt, żeby mieć nawet normalnie. Nie tylko z powodu koronawirusa.

Szczególnie polecam owoce ciemne, letnie, tj. truskawki, maliny, jagody, wiśnie.

Nie dość, że są pyszne i można za nimi zatęsknić, to jeszcze naładują Cię polifenolami, które działają silnie przeciwutleniająco i przeciwzapalnie. Uwierz mi, chcesz, żeby w układzie odpornościowym wszystko hulało jak trzeba.

6. Nie kupuj syfów i świństwa!

To nie czas na produkty pełne nasyconych kwasów tłuszczowych i tłuszczy trans. W ogóle nigdy nie jest na nie czas. Nie kupuj ciastek, wafelków itp. tylko dlatego, że mają długi okres przydatności do spożycia. To zupełnie bez sensu. Jeśli będą w domu, będziesz miała bądź miał większą chęć na zjedzenie tego. Pandemia koronawirusem nie jest usprawiedliwieniem ani rozgrzeszeniem. Oczywiście, od czasu do czasu takie produkty można jeść, ale obecna sytuacja nie powinna spowodować, żebyś jadła bądź jadł ich więcej. No i teraz raczej nie będziesz mieć gości, więc nie musisz dla nich bunkrować słodyczy 😉 (czego tak czy siak nie popieram, ale wiem, że dużo osób zawsze ma coś „dla gości”).

7. Mimo wszystko- ruszaj się!

Nawet jeśli nie masz pustkowia, lasu obok, na które możesz w miarę bezpiecznie wyjść, staraj się codziennie ćwiczyć z YouTubem, albo po prostu COŚ robić. Pamiętaj, że sprzątanie, tańczenie, zabawy z dziećmi też są aktywnością. Wydaje mi się, że o ile podjedziesz do sprawy rozsądnie, nie przytyjesz! Dobrą wiadomością jest to, że jeśli zmniejszamy nasze dzienne wydatki energetyczne (np. mniej chodzimy) zmniejsza się nasz apetyt i ostatecznie jemy mniej. Ale niestety, z drugiej strony możemy się bardziej nudzić, co sprzyja sięganiu po przekąski, słodycze itp. Miej to na uwadze i nie nudź się 😉 Wiem, że łatwo powiedzieć, ale na bank jest coś, co chciałaś bądź chciałaś zrobić, a nigdy nie było na to czasu. Może kurs szydełkowania, malowania, szkicowania ołówkiem, kurs online fotografii? Możliwości jest MEGA dużo.

To tyle! Tylko tyle i aż tyle.

Kolejny raz apeluję, żeby nie popadać w paranoję.

Oczywiście sytuacja jest poważna i nie należy jej lekceważyć, ale w wielu przypadkach możecie działać na szkodę innych. Moim zdaniem, wystarczy, że zadbacie o powyższe punkty, a utrzymacie zdrowie, masę ciała i w ogóle nawet nie odczujecie, że przez kilka tygodni coś się zmieniło. Powodzenia!

Macie swoje punkty do dodania? Zróbcie to w komentarzach poniżej.

A tymczasem się żegnam i życzę urozmaiconego dietowania!- Kasia.

PS. Pamiętasz mój bezpłatny jadłospis bazujący na mrożonkach, konserwach i innych gotowcach? Tutaj możesz go pobrać [klik].

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.