Jadłospis. Jak go stosować?

utworzone przez | 0 komentarzy

Z dzisiejszego wpisu dowiesz się, czy jadłospis jest dla każdego i jak w ogóle z niego korzystać. Ja, jako dietetyk, wykorzystuję je w swojej pracy. Wyjawię Ci dzisiaj dlaczego, a myślę, że nie jest to takie oczywiste.

UWAGA, WAŻNE INFO:

Od dzisiaj możesz się zapisać do listy osób zainteresowanych moimi gotowymi jadłospisami, które pojawią się już niedługo. Tutaj zostawiam ci link do zapisów [klik].

Oczywiście nie martw się, zapis nie jest równoważny z kupnem 😉 Po prostu TYLKO osoby zapisane na listę będą mogły skorzystać z najlepszej oferty cenowej. Mówiąc prościej – będziesz mieć najtaniej 🙂

JAK TO JEST Z TYMI JADŁOSPISAMI?

Jadłospis w mojej ocenie pozostaje nadal najlepszym sposobem współpracy między dietetykiem a pacjentem. Można w nim zawrzeć naprawdę dużo PRZYKŁADÓW (tak, przykładów) tego, jak może wyglądać dany dzień. Uwierz mi, ale ciężko by było przeprowadzić konsultację, na której mogłabym szczegółowo przedstawić co i jak. A poza tym, taka konsultacja trwała by jakieś kilka godzin, więc nie wiem czy ktoś byłby chętny.

W jadłospisie mogę poszaleć i pokazać Ci, że wcale nie trzeba poświęcać co dziennie jakiś niewiarygodnych ilości godzin w kuchni. Bo nie trzeba. Sama spędzam w kuchni max 1 godzinę dziennie na przygotowanie wszystkich posiłków. Jak mam obiad z wczoraj to jeszcze mniej.

Mi osobiście bardzo dobrze pracuje się na jadłospisach, ale oczywiście są też dietetycy, którzy tego nienawidzą.

Chciałabym zaznaczyć, że dla mnie teoretycznie najlepszą sytuacją byłaby sytuacja, w której pacjent stosuje jadłospis w 100%. Wtedy mam pewność, co do spodziewanych rezultatów i jakości diety.

Tylko, że…

…taka sytuacja NIGDY nie ma miejsca!

I to jest spoko! Życie… zdarzają się różne sytuacje i JA też to rozumiem. Dlatego według mnie nie trzeba aż tak restrykcyjnie podchodzić do tematu jadłospisów. Tak jak pisałam wcześniej, to tylko przykład i Twoja pomoc dzięki której wiesz ile i jakie porcje możesz jeść.

Tak jak teraz o tym myślę, to zawsze moi ludzie dostają ode mnie informację, że nie muszą ściśle przestrzegać jadłospisu. Co więcej, uważam, że ślepe podążanie za wytycznymi niczego Cię nie uczy. Więc mając za przykład jadłospis- możesz dowolnie kombinować.

Poza tym, do moich jadłospisów (czy to we współpracy indywidualnej czy przy przyszłym zakupie jadłospisu gotowego ze sklepu) zawsze dołączam instrukcję jak korzystać z jadłospisu.

Do zakupionych jadłospisów ze sklepu dodatkowo otrzymasz ode mnie e-booka „A CO JEŚLI…?”, który wyjaśnia jak stosować jadłospis na co dzień, kiedy nie jest idealnie. A umówmy się, nigdy nie jest idealnie.

Czy właśnie strzeliłam sobie w kolano?

ABSOLUTNIE TAK NIE UWAŻAM! Bo w jadłospisie znajdziesz też super przepisy i propozycje. Często słyszę też, że stosuję ciekawe połączenia smakowe albo przyprawy, które nadają daniom charakter. Bez jadłospisu zapewne byś się o tym nie dowiedziała…

DLA KOGO JADŁOSPIS?

Jadłospis sprawdzi się przede wszystkim dla osób, które lubią konkrety. Jeśli lubisz przepisy, dokładne wskazówki to opcja zdecydowanie dla Ciebie.

Jadłospis super sprawdzi się także dla osób, które mało gotują, nie umieją czy nie lubią. Jestem w stanie podesłać Ci mało uciążliwe propozycje, które pokochasz. W jadłospisie oczywiście masz też dokładny sposób przygotowania, nawet kanapki, więc na bank się nie pogubisz.

Ta opcja będzie też super dla tych, którzy jedzą w kółko to samo, a przez to ich dieta jest mało urozmaicona i brak im pomysłów na coś więcej. Krótko mówiąc: brak Ci kulinarnej kreatywności? Bierzesz jadłospis – ja pomyślę za Ciebie.

Jadłospisy przydają się też oczywiście w odchudzaniu. Zdecydowanie łatwiej schudnąć, jeśli ktoś inny (JA) liczy za Ciebie kilokalorie. Po prostu nie musisz tego robić, wiesz ile jeść, aby utrzymać deficyt i tyle. Nie oszukujmy się, bez deficytu nie schudniesz, a samemu naprawdę czasem ciężko to ogarnąć.

Jadłospis pozostaje najlepszą opcją współpracy jeśli chodzi o specjalistkę. Tzn. jeśli masz jakąś chorobę (niedoczynność tarczycy, Hashimoto, cukrzycę, insulinooporność (chociaż insulinooporność to nie choroba, a zaburzenie, więcej tutaj: [klik]) problemy z jelitami, wątrobą, nerkami, to dużo bezpieczniej dla Ciebie jest skorzystanie z jadłospisu. Dzięki temu po prostu masz pewność, że jesz to co należy i odpowiednio komponujesz posiłki.

DLA KOGO NIE POLECAM JADŁOSPISU?

Zdecydowanie nie polecam leniuszkom i osobom, które w sumie nie wiedzą czego chcą. Jeśli nie chcę Ci się zmieniać tego co jesz, to jadłospis niestety nie zrobi tego za Ciebie. Jadłospis nadal pozostaje jedynie (i aż) pomocą i przykładem. To czy osiągniesz efekt zależy w dużej mierze od Twojej pracy.

To też nie jest opcja dla osób, które na słowa „Proszę zważyć kromkę pieczywa, bo może jej waga odpowiada bardziej bochenkowi” reagują silnym odruchem wymiotnym. No cóż, prawdą jest, że raz na jakiś czas warto zważyć co się je, żeby mieć pewność co do przestrzegania odpowiednich ilości. Jest to szczególnie istotne w odchudzaniu.

JAKIE SĄ INNE OPCJE WSPÓŁPRACY DIETETYCZNEJ?

Jasne, że tak! Chociaż wg mnie mniej efektywne na dłuższą metę.

Mogę zaproponować Ci także współpracę w oparciu tylko i wyłącznie o dzienniczki żywieniowe. Tylko, żeby to miało sens, musisz być szczera ze sobą i zapisywać w nim wszystko. A z doświadczenia wiem, że różnie z tym bywa. Często się zapomina o kilku orzeszkach czy plasterku żółtego sera wszamanym przy okazji odwiedzin w kuchni. Dzienniczki oczywiście wykorzystuję też przy pracy z jadłospisem. Zwłaszcza jeśli nie mam pewności jak dieta faktycznie wygląda na co dzień.

Kolejną opcją jest też schemat żywieniowy. Polega to na tym, że dostajesz ode mnie ilości danych produktów na każdy posiłek. Ale z doświadczenia wiem, że ta opcja jest fajna tylko na początku… W końcu przychodzi taki moment, że przydałby się jadłospis z przepisami. No i schemat jest mniej precyzyjny i dokładny. Mimo wszystko, niekiedy to właśnie jego polecam.

PODSUMOWANIE:

Jak więc widzisz, w moim przekonaniu jadłospis nadal pozostaje świetnym i pomocnym narzędziem w mojej pracy. Ma swoje wady, ale również wiele zalet. Wierzę, że jeśli nie będziesz o nim myśleć w kategorii „wszystko albo nic” to uda Ci się z niego skorzystać bez problemów.

Jeszcze raz to napiszę: to nie tak, że trzeba się go trzymać w 100%… chodzi o to, żebyś miała podstawę jak to powinno wyglądać. A przy okazji zaczerpniesz inspiracji i przyrządzisz coś pysznego.

To, co… zapisujesz się na listę osób zainteresowanych moimi jadłospisami? Tutaj linkuję po raz kolejny [klik].

A tymczasem się żegnam i życzę urozmaiconego dietowania! – Kasia

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.