Jak jeść warzywa w zimę?

utworzone przez | 0 komentarzy

Wszyscy to znamy niestety… Wodniste pomidory, styropianowe ogórki i strasznie gorzka sałata. Jeśli nie chcesz jeść teraz tych warzyw, bo najzwyczajniej w świecie Ci nie smakują to przeczytaj ten artykuł do końca. Mam nadzieję, że dzięki niemu zainspirujesz się w jakiej postaci możesz włączyć teraz warzywa.

Przede wszystkim pamiętaj, że to, że pomidor Ci nie smakuje „zwalnia Cię” z „obowiązku” dbania o swoją dietę, a więc i o to, żeby pojawiła się w niej odpowiednia ilość warzyw- co najmniej 400 g. Nie-jedzenie warzyw przez cały okres kiedy są mniej smaczne może nieść już za sobą konsekwencje niedoborów pokarmowych… a tego byśmy nie chcieli. Już nie wspominając o tym, że w okresie zimowym szczególnie ważne jest wspieranie naszego układu odpornościowego (a warzywa to umieją).

Co ciekawe, często pogorszenie nastroju w zimę albo wczesną wiosną jest spowodowane właśnie wyczerpywaniem się zapasów witamin i składników mineralnych z powodu uboższej diety na jesień i zimę. Nie zawsze właśnie to jest przyczyną, ale się zdarza.

Na naszą niekorzyść ogólne zalecenia preferują jednak warzywa w formie surowej… Mówi się, że co najmniej 50% warzyw powinniśmy jeść na surowo. Ale z drugiej strony nie ma się co do nich zmuszać, kiedy po prostu nie możemy ich przełknąć i mamy odruchy wymiotne (sorry, ale ja tak czasem mam jak jem niedobrego pomidora). Uważam, że nie tędy droga! Podkreślam, że zdrowe żywienie to nie kara, a jedzenie surowych warzyw na siłę uważam właśnie za karę. Można się bardziej zrazić niż zachęcić do zdrowych nawyków, mam rację?

Okej, a teraz czas na konkrety!

CO Z TYMI WARZYWAMI!!!! Help.

1. PIECZ.

Po prostu. Jak nie smakują Ci warzywa surowe zawsze możesz zamiast sałatki do pracy wziąć pieczone warzywa. Dodaj do nich jakieś źródło białka (np. wędzony twaróg, ser fetę, mozzarellę) i masz szybki, fajny posiłek. A co najważniejsze- nadal z warzywami.

Do piekarnika możesz wsadzić: ziemniaki, bataty, marchewkę, buraki, dynię, cukinię, kalafiora, brokuły, brukselkę i co tam jeszcze sobie zapragniesz! Wystarczy chcieć, a podejrzewam, że jeśli weszło Ci już w krew jedzenie warzyw to nie będzie to dla Ciebie żadnym problemem, żeby je upiec.

Moje ulubione pieczone warzywa (uwaga, to będzie mega skomplikowany przepis):

  • 1 batat
  • 1 papryka
  • 1 cukinia
  • 1 marchewka

    Sos: 1 łyżka oliwy z oliwek, 1 ząbek czosnku, 1 łyżeczka miodu lub syropu klonowego, 1 łyżeczka tymianku, rozmarynu i papryki słodkiej, sól, pieprz

Warzywa pokroić w dość podobnej wielkości słupki. Wszystkie składniki sosu wymieszać i polać nimi warzywa. Sosik dokładnie rozprowadzić na warzywach. Piecz ok 40 minut w 180 stopniach co jakiś czas mieszając. Polecam marchewkę pokroić w najcieńsze słupki, bo wymaga najwięcej czasu do pieczenia.

Pieczony kalafior z orzechami (przepis pochodzi z Jadłonomii- sama go niestety nie wymyśliłam)

(nie przerażajcie się ilością składników, to przyprawy!)

  • 1/2 kalafiora
  • 2 – 3 łyżki oliwy
  • 1/4 łyżeczki płatków chili (lub papryki słodkiej)
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/4 szklanki orzechów laskowych
  • 1/4 czerwonej cebuli
  • 15 pomidorków koktajlowych
  • 1/4 pęczka pietruszki
  • 2 łyżki kaparów
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1/2 łyżeczki syropu klonowego lub miodu
  • sól i czarny pieprz

Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Kalafiora przy pomocy małego nożyka podzielić na różyczki, a pozostałą łodygę pokroić w grubą kostkę i wszystko wrzucić do dużej miski. Do miski dodać olej, sól oraz chili i wszystko bardzo dokładnie natrzeć dłońmi, masując kalafiora przez kilkanaście sekund.

Tak przygotowanego przerzucić na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piec przez 20 – 25 minut. Miski, w której był nacierany kalafior nie myć tylko odstawić na bok – przyda się na końcu.

Bardzo mocno rozgrzać patelnię. Wsypać orzechy laskowe i prażyć je do momentu, aż będą mocno rumiane i intensywnie pachnące. Przesypać je wtedy na kuchenną ściereczkę i pocierać nią tak długo, aż z orzechów zejdzie skórka (ewentualnie pozostawić je ze skórką)

Cebulę pokroić w cienkie plasterki, pomidorki pokroić na połówki, kapary oraz pietruszkę posiekać, a obrane ze skórki orzechy laskowe pokroić na połówki.

Gdy minie czas i kalafior będzie upieczony, podzielić go na mniejsze kawałki i przełożyć do naszykowanej miski. Dodać do niego wszystkie pozostałe składniki i dokładnie wymieszać. Na koniec doprawić do smaku solą oraz pieprzem i podawać – wspaniale smakuje na zimno i na gorąco.

2. KORZYSTAJ Z MROŻONEK

Mrożonki to taki smutny temat! Wydaje mi się, że nadal ludzie tłumaczą się z tego, że jedzą mrożonki… A przecież nie ma z czego się tłumaczyć. Mrożonki są okej! I właśnie w zimę mogą sprawnie ratować, kiedy brakuje pomysłu na warzywo do obiadu.

W tej kategorii są też warzywa na patelnie, które zawsze dobrze mieć w domu. Taki tip. Jak nie masz pomysłu na warzywo do kolacji- zawsze możesz przygotować takie warzywa i mieć „spokój”.

3. JEDZ PRZETWORY WARZYWNE

Totalnie ważny punkt! Wszelakie słoiczki z ogórkami, buraczkami, czerwoną kapustą i marynowaną papryką niech staną się Twoimi przyjaciółmi. W zimę możesz z nich skorzystać, na zdrowie. Pamiętaj jednak, że marynowane warzywa przez zawartość octu mogą być nieco bardziej drażniące na żołądek. Po prostu ogarnij jak Twój żołądek je toleruje.

(super ciekawe wnętrze mojej lodówki, zawsze pełno tam słoiczków i dziwnych sosów, których nikt nie je)

Zachęcam Cię najbardziej do ogórków kiszonych i kiszonej kapusty. Przez to, że powstają na skutek fermentacji mlekowej zwierają bakterie kwasu mlekowego, które sprzyjają naszej mikroflorze jelitowej. Przez wpływ na mikroflorę chronią przed przeziębieniem i innymi jesiennymi choróbskami!

4. JEDZ WARZYWA W NIECO INNEJ FORMIE.

Zachęcam do eksperymentowania! Ja uwielbiam dodawać marchewkę czy cukinię do omletów, ciast a nawet owsianek! Więc jeśli masz wyrzuty sumienia z tego powodu, że jesz mniej warzyw- dodawaj je tam gdzie możesz. Buraki są też warzywem z którego można zrobić brownie. Internet aż huczy od przykładowych przepisów. A brownie z fasoli to już legenda! Mam nadzieję, że robiłaś? Jak nie to podaję Ci przepis:

Ciasto czekoladowe z fasoli:

  • 2 puszki czerwonej fasoli
  • 2 banany
  • 3 jaja
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady
  • 3 łyżki gorzkiego kakao (tego prawdziwego)
  • 5 łyżek ksylitolu
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka dowolnego aromatu (polecam rumowy, migdałowy albo waniliowy)

    Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. A teraz wystarczy wszystko zblendować. Ale dokładnie! Może to zająć nawet 10 minut, ale się nie przejmuj. Im dokładniej wszystko zblendujesz tym ciasto będzie smaczniejsze i nie będzie się kruszyć. Piec musisz w 190 stopniach przez ok 50 minut. Ja zazwyczaj robię to ciacho w tortownicy 22-24 cm. Gotowe możesz oprószyć cukrem pudrem lub roztopić kolejną tabliczkę czekolady i polać nią po wierzchu.

A ten omlet wymiata!

Omlet piernikowo- marchewkowy mocno czekoladowy

  • 2 łyżki mąki gryczanej
  • 1 łyżka mąki jaglanej*
  • 2 jajka
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka syropu klonowego lub płynnego miodu
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • 1 dość duża marchewka

*Do tego przepisu możecie użyć każdej innej mąki oprócz kokosowej i żytniej. One są kapryśne. Wymieszać wszystko mikserem. Marchew zetrzeć na tarce na małych oczkach. Odcisnąć z soku w dłoniach (soczek wypić). Dodać do ciasta marchewkę i wymieszać. Ciasto musi być dość gęste. Smażyć na suchej patelni (ok 22cm) z dwóch stron pod przykryciem na małym ogniu. Prawdziwa śniadaniowa petarda!

5. GOTUJ.

Wiem, może Ameryki nie odkryłam, ale jak nie smakują Ci świeże warzywa ratuj się gotowanymi. Możesz ugotować brokuły, kalafiora, kapustę, brukselkę i zrobić z ich udziałem pyszne sałatki. Jakby dziwnie to nie brzmiało, sałatka nie musi być z sałaty.

Ryż z brokuła z jajkiem sadzonym:

(przepis pochodzi ze strony kwestiasmaku.pl- lekko go jedynie zmodyfikowałam)

  • 250 g brokuła (połowa)
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/3 cebuli
  • 1-2 jajka w zależności od apetytu
  • 1 łyżka oliwy
  • po 2 łyżki posiekanych pestek dyni i orzechów włoskich lub nerkowca
  • 1 łyżka suszonej żurawiny
  • przyprawy: sól, pieprz, po 1/2 łyżeczki mielonej kurkumy, ostrej i słodkiej papryki w proszku, oregano
  • szczypiorek lub natka pietruszki
  • sok z cytryny

Brokuła podzielić na mniejsze części i posiekać w rozdrabniaczu lub melakserze na małe kawałeczki. Można też drobniutko posiekać na desce.

Czosnek zetrzeć na drobnej tarce. Cebulę posiekać w kosteczkę w rozdrabniaczu lub nożem na desce.

Na patelni roztopić tłuszcz, dodać czosnek, cebulę, pestki dyni oraz posiekane orzechy i mieszając drewnianą łyżką smażyć wszystko ok. 5 minut lekko rumieniąc składniki.

Dodać żurawinę, brokuła oraz wszystkie przyprawy, wymieszać i smażyć wszystko przez ok. 5-7 minut. Od czasu do czasu można skrapiać składniki łyżką wody. Posypać szczypiorkiem lub natką pietruszki, skropić sokiem z cytryny. Zjedz z jajkiem sadzonym.

Sałatka z gotowanego brokuła z fetą

  • ½ brokuła
  • 1/3 kostki fety
  • 1 łyżka pestek słonecznika
  • 1 łyżeczka oliwy z oliwek i 1 łyżeczka wody
  • Trochę oliwek czarnych (lub zielonych)
  • Sól, pieprz
  • Opcjonalnie: 1 łyżka żurawiny suszonej

Brokuła ugotować (taka niespodzianka). Następnie podzielić na mniejsze różyczki. Pestki słonecznika polecam podprażyć na suchej patelni do momentu wydzielenia się przyjemnego zapaszku. Połączyć oliwę z przyprawami i wodą. Ugotowanego brokuła połączyć z fetą, posypać pestkami, żurawiną i polać sosem- jest pysznie! Super pasowałby tutaj też inny ser, np. pleśniowy camembert lub ser koryciński.

To już tyle patentów ode mnie. Więcej na ten moment nie pamiętam. Mam nadzieję, że któryś faktycznie Ci się przyda. A może o czymś zapomniałam? Pisz w komentarzu swoje patenty!

A tymczasem się żegnam i życzę urozmaiconego dietowania! – Kasia

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.